Główna treść strony 2020

Boże Narodzenie, Sylwester i karnawał u naszych książąt i oficerów

W latach 30. XX w. panowały już nowoczesne zwyczaje, ale tradycje bożonarodzeniowe i noworoczne były nadal żywe, zarówno w wiejskich chatach, dworach, pałacach, jak i w żołnierskich koszarach. Dobrym zwyczajem Wigilię odchodzono skromnie, ale umiaru nie stosowano już w Święta i Sylwestra, tym bardziej w karnawale.

Arystokratycznie, znaczy skromnie

Wigilia u naszych jadwisińskich książąt była skromna. Skromna, bo skromni byli ostatni przedwojenni właściciele dóbr ziemskich Zegrze, Maria i Konstanty Radziwiłłowie. Spotkanie miało zwykle kameralny charakter – uczestniczyli w nim rodzice z dziećmi oraz Jadwiga, niezamężna ciotka Konstantego, która mieszkała w pałacu do 1939 r. Czasem bywał brat Krzysztof Radziwiłł z żoną Zofią. Oni, jako stali bywalcy, mieli w jadwisińskim pałacu swój osobisty pokój. Po wieczerzy obowiązkowa była pasterka w kościele w Serocku lub w Woli Kiełpińskiej, w świątyni którą ufundował Maciej Józef Radziwiłł, dziad Konstantego. Radziwiłłowie mieli, ale nie korzystali ze specjalnych miejsc w kościele i zwykle byli wmieszani w tłum wiernych.

Sylwestra w Jadwisinie właściwie nie obchodzono. Maria i Konstanty spędzali go w domu sami lub w niewielkim gronie rodziny czy przyjaciół, ale i wtedy balu nie urządzano. Po kolacji, gdy dzieci już poszły spać, dorośli spotykali się w bibliotece pałacu. Tam, tuż przed dwunastą, przychodził najstarszy służący Wincenty, ubrany odświętnie i trzymający dużą tacę z ponczem, faworkami i gorącymi pączkami z konfiturą z róży. Po tym jak zegar wybił północ, składano sobie życzenia, w tym to obowiązkowe: „żeby w naszej Polsce było lepiej”. Po toaście wszyscy wychodzili przed pałac, gdzie pojawiali się stangreci, którzy strzelali z batów.

Karnawał już zwalniał nieco książęcą parę ze skromności i oszczędności, stąd Maria i Konstanty „bywali”, jak to się kiedyś mówiło. Odwiedzali rodzinę, przyjaciół ale też oficerów zegrzyńskiego garnizonu.

Pan Pułkownik zaprasza na śledzia

Dowódca jednostki wojskowej wydawał każdego dnia pisemne wytyczne, tzw. „rozkaz dzienny”. Przed świętami Bożego Narodzenia w rozkazie komendanta Centrum Wyszkolenia Łączności (CWŁ) w Zegrzu pojawiał się interesujący punkt, w którym dowódca jednostki zapraszał panów oficerów do kasyna „na tradycyjnego śledzia”. Spotkanie nie odbywało się 24 grudnia, tylko wcześniej i nie miało charakteru ani rodzinnej wieczerzy, ani dzisiejszej korporacyjnej wigilii. Była to po prostu okazja do złożenia prostych, żołnierskich życzeń i wypicia wódki pod śledzia, oczywiście z umiarem.

Oficerowie i podoficerowie zegrzyńskiego garnizonu spędzali wigilię w gronie rodzinnym, często chodzili na pasterkę do kościoła garnizonowego, którym zawiadywał ksiądz major Szymon Żółtowski. Z całą pewnością w pasterce i mszach odprawianych w dni świąteczne brali udział w szyku zwartym słuchacze i słuchaczki (telegrafistki-juzistki) CWŁ. Spożywali oni wcześniej kolację wigilijną w żołnierskiej stołówce a opłatkiem dzielił się z nimi komendant Centrum lub jego zastępca.

Panowie oficerowie, przybył  książę Konstanty z małżonką!

Jak to zostało wspomniane, Maria i Konstanty Radziwiłłowie byli ludźmi skromnymi i domownikami, ale nie oznacza to, że nie uczestniczyli w balach, zwłaszcza w karnawale. Odwiedzali kasyno oficerskie w Zegrzu, gdzie byli traktowani ze szczególną galanterią. Na powitanie pary książęcej wychodził zwykle komendant Centrum Wyszkolenia Łączności lub wysoki rangą oficer. Po wejściu Radziwiłłów do sali balowej obecni wstawali z miejsc. Nie wiadomo czy przez szarmancję czy też z innych powodów, niektórzy oficerowie uważali Marię, piękną żonę księcia, za jego córkę! W czasie balu książę był często zajęty rozmowami z gospodarzami i wówczas jego żonę zabawiał wyznaczony oficer.

Zegrzyńskie bale sylwestrowe i karnawałowe rozpoczynał zawsze pierwszym tańcem komendant CWŁ. Część balów miała charakter charytatywny - na przykład w 1933 r. zebrane środki przeznaczono na budowę szkoły powszechnej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Zegrzu. Na karnawałowych imprezach w kasynie, oprócz oficerów, bywali podchorążowie Szkoły Podchorążych Łączności i Szkoły Podchorążych Rezerwy Łączności oraz dziewczyny – słuchaczki Kursu Juzistek. Na zabawach błyszczał podchorąży Witold Zacharewicz, amant przedwojennego kina i Kazimierz Rudzki, późniejszy znany aktor i konferansjer. Wśród oficerów zawodowych wiódł prym zawsze elegancki por. Ryszard Radke „Radzio”. Niezauważalny był natomiast skromny i cichy podchorąży Witold Lutosławski, później sławny kompozytor. Działo się!

  • autor: Mirosław Pakuła

wstecz